Kolporter w prasie - Archiwum (2005/5) - wróć do listy artykułów


     Gazety zamiast barów
     Zaczynał od zera. Teraz ma dwa miliardy złotych przychodów i dwa tysiące pracowników. Jednoosobowa firma, trochę z przypadku zajmująca się rozwożeniem gazet do kilkunastu sklepów w Kielcach. Największe w województwie świętokrzyskim i jedno ze stu największych przedsiębiorstw w Polsce. Co je łączy? Po pierwsze - nazwa. Po drugie - piętnaście lat ciężkiej pracy, dzięki której zaczynający w 1990 r. od zera Kolporter wyrósł na gospodarczego giganta.
     - Słyszałem tak wiele wersji na temat tego, jak zaczynałem i kto mi pomógł, że trudno wybrać prawdziwą - śmieje się dziś założyciel Kolportera Krzysztof Klicki. - Moja historia jest prozaiczna: byłem studentem, nie pociągał mnie handel walutą, chociaż prawie wszyscy to robili.
     Nie pasowało mi również wożenie komputerów do ZSRR. Ponieważ musiałem utrzymać rodzinę, pracowałem w spółdzielniach studenckich, bo tam można było przyzwoicie zarobić. Zajmowałem się organizacją robót, załatwiałem kontrakty, a potem tworzyłem kilkudziesięcioosobowe ekipy. Wtedy poznałem elementarz zarządzania. Przyszedł jednak czas, gdy trzeba było zacząć „normalnie” pracować. Był rok 1990, w kraju gospodarczy galimatias. Mogłem zostać na uczelni lub uczyć fizyki w szkole, ale pociągało mnie, by spróbować czegoś innego, własnego. Rozważałem różne pomysły na biznes, zastanawiałem się nawet, czy nie zająć się prowadzeniem barów przydrożnych. Padło jednak na kolportaż. Co tu dużo mówić trochę z przypadku. Ten przypadek nazywał się Bartek Ceglarski, kolega Klickiego, który akurat został specjalistą do spraw kolportażu w nowo powstałej kieleckiej redakcji „Gazety Wyborczej”. Nie podobała mu się współpraca z ówczesnym monopolistą - „Ruchem”, narzekał na kłopoty ze sprzedażą gazety. Z jednej strony był więc towar, z drugiej - klienci, którzy szukali tego towaru, a pośrodku... pewna luka. W to właśnie miejsce postanowił wejść Krzysztof Klicki. Dziś jest jasne, że był to strzał w dziesiątkę. Wtedy jedna wielka niewiadoma.
     Dziś Kolporter jest liderem na liście największych firm województwa świętokrzyskiego i największym prywatnym dystrybutorem prasy w Polsce, obsługującym 38 proc. krajowego rynku. W sumie kielecka firma rozprowadza około trzy tysiące tytułów polskich i zagranicznych do ponad 25,5 tysiąca punktów sprzedaży i 11 tysięcy prenumeratorów. W Kielcach i nie tylko Kolporter bardziej znany jest jednak z dystrybucji prasy, ale ze sponsorowania sportu. Sympatię mieszkańców Kielc, szczególnie ich męskiej połowy, firma zdobyta zwłaszcza decydując się na wsparcie piłkarskiego zespołu Korony, teraz już Kolportera Korony Kielce. Na razie jeszcze tylko drugoligowca, ale - jak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują - już niedługo...

SŁOWO LUDU, 13.05


     15 lat Kolportera
     Wielobranżowa firma Kolporter S.A. świętowała wczoraj piętnastolecie istnienia. Jest największym i najbardziej dynamicznym prywatnym dystrybutorem prasy w Polsce. Posiada 20 oddziałów, obsługujących 38 proc. rynku. A wszystko zaczęło się w maju 1990 roku od rozwożenia starym polonezem „Gazety Wyborczej” do 11 sklepów PSS Społem przez obecnego właściciela holdingu Krzysztofa Klickiego. – Wielka firma to było młodzieńcze marzenie, a wybór kolportażu to trochę przypadek, a trochę determinacja - wspomina. Dziś Kolporter to nie tylko prasa. Z jednoosobowego przedsiębiorstwa przekształcił się w grupę kapitałową zrzeszającą 11 spółek - od zarządzających klubem piłkarskim poprzez dystrybutora kosmetyków aż do producenta mebli biurowych. Wielkim sukcesem firmy jest to, jako pierwsza zaproponowała pionierską sprzedaż prasy w innych punktach niż kiosk „Ruchu”, w sklepach, na stacjach benzynowych. Obecnie rozprowadza ponad 3000 tytułów prasy polskiej i zagranicznej oraz książki i wydawnictwa pozaprasowe do ponad 20 tysięcy punktów sprzedaży detalicznej. W rankingu największych polskich firm tygodnika „Polityka” grupa kapitałowa Kolporter SA zajmuje 62 miejsce.

GAZETA WYBORCZA, 18.05


     Godne pożegnanie
     Groclin - Kolporter Korona 2:2 W meczu rewanżowym ćwierćfinału Pucharu Polski Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski zremisował z Kolporterem Koroną Kielce 2:2.

ECHO DNIA, 19.05


     Apetyt na sukces
     15 lat temu Krzysztof Klicki zaczynał od zera. Dziś jest w pierwszej setce najbogatszych Polaków. W jednym z wywiadów zwierzał się: jako student jeździłem za granicę, trochę handlowałem. Przechodziłem kiedyś w Wiedniu obok luksusowego hotelu, ktoś wchodził do środka, portier w liberii otwierał drzwi. Wielki świat... Pomyślałem wtedy - czy mnie, biednego Polaka, kiedykolwiek będzie stać, żeby się tu zatrzymać? Minęło kilka lat i ... już mnie było stać. Na to i wiele więcej. Czasem, gdy spojrzę wstecz, sam nie mogę uwierzyć, że tak szybko udało się zbudować tak dużą firmę. Początki były przecież mniej niż skromne. W miniony wtorek kielecki Kolporter obchodził hucznie swoje piętnastolecie. Były gratulacje, życzenia, a nawet prezenty: od wojewody świętokrzyskiego, od marszałka województwa, od szefów największych polskich wydawnictw prasowych, którzy ściśle współpracują z kieleckim gigantem kolportażu. Właściciel grupy Krzysztof Klicki, który kiedyś marzył o wielkim świecie, właśnie zrealizował te marzenia. Dziś muszą się z nim liczyć wszyscy wydawcy, a na imprezy, takie jak ta wtorkowa, przyjeżdżają gwiazdy największego formatu. Krzysztof Klicki nic nie stracił ze swej młodzieńczej pasji i werwy, z jaką kiedyś tworzył podstawy Kolportera. Dalej kipi od pomysłów, a mimo ciężkiej pracy znajduje czas na rozmaite hobby. Oczywiście największą miłością jest sport, ale nie tylko. Kolejną pasją są drogie i piękne samochody. Krzysztof Klicki ma ich kilka. Ponoć unika marek, które kuszą złodziei, dlatego częściej widać go w „peugeocie 605”, niż wwozach niemieckich, no... nie licząc pięknego „porsche”, które wodzi wzrok ciekawskich na pokuszenie, stojąc na parkingu przed biurowcem Kolportera. Nasz bohater broni prywatności. Do dziś ceni sobie ludzi, którzy mają odwagę mówić prawdę w oczy. Woli takich pracowników, niż tych, którzy na wszystkie pomysły przytakują z zachwytem. Krzysztof Klicki jest po prostu normalny i kto wie, czy nie jest to jedna z największych jego zalet.

ECHO DNIA, 20.05


     Próba generalna
     Kolporter Korona Kielce - Arka Gdynia 2:0.
      „Oj, co ja widzę, Korona jest w pierwszej lidze” - potężny ryk prawie sześciu tysięcy kibiców oznajmił wszystkim, że piłkarze Kolportera Korony wygrali kolejny mecz w drugiej lidze. Po dobrym meczu i znakomitej w ich wydaniu drugiej połowie, pokonali trzecią w tabeli Arkę Gdynia 2:0. Jedynym pytaniem, na które nie ma jeszcze odpowiedzi, jest: kiedy będziemy świętować?

GAZETA WYBORCZA, 23.05


     Jest liga!!!
     Trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce do historycznego awansu niż boisko bezpośredniego rywala. Kolportera Korona Kielce zdobył jednak stadion GKS Bełchatów i po zwycięstwie 2:1 na trzy kolejki przed końcem sezonu może się już czuć pierwszoligowcem. Piłkarze Kolportera Korona już od początku meczu postanowili udowodnić, że to im się należy miejsce na szczycie ligowej tabeli. To oni jako pierwsi ruszyli do ataku. - Oj co ja widzę, Korona jest w pierwszej lidze - zaśpiewali kieleccy kibice. I mieli rację!

GAZETA WYBORCZA, 01.06


     Kieleckie szaleństwa
     We wtorek futboliści Kolportera Korony Kielce wygrywając w Bełchatowie z GKS 2:1 zapewnili sobie pierwszy historyczny awans do ekstraklasy. Na wyjeździe towarzyszyło im około 300 kibiców, którzy w większości stawili się po, północy na placu Wolności. Dzień po wywalczeniu awansu Dariusz Kozubek i Przemysław Cichoń zostali zaproszeni do Gimnazjum nr 1 na Czarnowie, na spotkanie z kibicami. Mimo nawału obowiązków wychowankowie Korony znaleźli czas, by swoją radością podzielić się z najmłodszymi kibicami. Piłkarze wychodzili ze szkoły przy racach, konfetti, słysząc chóralne śpiewy: „Korona jest w ekstraklasie, ekstraklasa jest już nasza”. Jeszcze nie do wszystkich ludzi to dotarło, tak więc Kielce będą miały okazje do radowania się ze spektakularnego. osiągnięcia piłkarzy w żółto-czerwonych barwach.

ECHO DNIA, 02.06


     Obdarowani słodyczami
     Masę cukierków, słodyczy i innych pyszności z okazji Dnia Dziecka dostali wczoraj mali pacjenci Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Kielcach. Paczki ze słodyczami ufundował Kolporter SA.

ECHO DNIA, 02.06


     Święto małych i malutkich
     Wczoraj 250 podopiecznych Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Kielcach na osłodę dostało duże paczki słodyczy. Chorym dzieciom ich święto uprzyjemniła firma Kolporter.

GAZETA WYBORCZA, 02.06