Prasa o nas

wróć

17-05-2021 Handelextra.pl
Kolporter: na gruntowną ocenę przyjdzie czas

Sieć saloników i kiosków Kolportera to jedna z nielicznych sieci, które mogły działać przez cały czas pandemii. Odczuła jednak spadek liczby klientów, zwłaszcza w galeriach.

 

Standardowy salonik prasowy Kolportera mieści około 700 pozycji asortymentowych i pandemia, oprócz pojawienia się w asortymencie sieci maseczek i płynów dezynfekujących niewiele w tej dziedzinie zmieniła.

 

– Z pewnością będziemy poszerzać ofertę o te produkty i usługi, które cieszą się rosnącym zainteresowaniem klientów, to dla nas podstawowy wyznacznik – mówi Dariusz Materek, rzecznik prasowy Kolportera.

A ponieważ konsumenci szukają punktów, w których chcą odbierać przesyłki, Kolporter im to umożliwi. Przypomnijmy, że Kolporter jako pierwsza sieć został włączony do usługi Allegro Punkty, o czym firmy informowały w ubiegłym tygodniu.

 

Sieć nadal stawia też na produkty spożywcze, które w ofercie pojawiły się już około sześciu lat temu. Są to m.in. dania gotowe, zimne i ciepłe przekąski, kawa, a więc artykuły z kategorii convenience. W ślady Kolportera poszły inne sieci, np. InMedio, które w 2017 r. uruchomiło swój pierwszy sklep pod szyldem InMedio Trendy. Także Ruch miał sklepy convenience pod nazwą Superac, ale nie widać, by format ten się rozwijał.

– Tego rodzaju punkty sprawdzają się w ściśle określonych lokalizacjach, przede wszystkim w dużych aglomeracjach miejskich, w punktach o największym przepływie osób, np. na stacjach metra. Nie uruchamiamy ich więc masowo – zastrzega rzecznik prasowy Kolportera.

 

Podkreśla także, że na gruntowną analizę i ocenę skutków pandemii jest jeszcze zbyt wcześnie, bo sytuacja kryzysu zdrowotnego cały czas trwa, a trwałe skutki pandemii będzie można ocenić najwcześniej za kilkanaście miesięcy.

 

– Bardzo wiele sklepów odczuło na pewno boleśnie zmniejszenie ilości klientów, dotyczy to zwłaszcza galerii handlowych, zamykanych podczas kolejnych lockdownów. Niewiele sklepów czy sieci handlowych pracowało bez żadnych przerw podczas całej pandemii. Saloniki Kolportera były tym jednym z nielicznych wyjątków – przypomina Dariusz Materek. Oczywiście zanotowaliśmy spadek ilości klientów, ale na pewno nie w takim stopniu jak te sklepy, które były zamknięte przez wiele tygodni. Handel sieciowy, opierający się na placówkach zlokalizowanych w galeriach, z pewnością będzie odczuwał poważne skutki ekonomiczne pandemii. Można się liczyć z zamknięciami części punktów, czy w skrajnych przypadkach – całych sieci – przewiduje rzecznik Kolportera.

 

Zdecydowanie lepiej poradziły sobie małe, osiedlowe sklepy – mogły być cały czas otwarte, a ograniczenia w poruszaniu się i strach przed zakażeniem powodowały, że klienci zdecydowanie częściej robili w nich zakupy. Pandemia, poprzez lockdowny, odwróciła lub przynajmniej zatrzymała trend migracji handlu z małych sklepów do wielkich galerii. Przyspieszyła także rozwój parków handlowych.

wróć