Aktualności

wróć

17-06-2020
Saloniki Kolportera. Co najczęściej kupowaliśmy w czasie pandemii?

Saloniki prasowe były jednymi z punktów, których działalność nie została ustawowo
ograniczona. Dostęp do prasy został uznany za istotny element walki z pandemią.
Dlatego też wszystkie punkty, w których wiodącym asortymentem są gazety i
czasopisma, pracowały normalnie.


– Z oczywistych przyczyn ruch klientów był mniejszy, zwłaszcza w marcu, zaraz po
ogłoszeniu stanu epidemii. W tym czasie wprowadziliśmy reorganizację sprzedaży, np.
ograniczając obecność klientów w punkcie czy rekomendując korzystanie z kart
płatniczych. Wprowadziliśmy również do asortymentu saloników produkty szczególnie
poszukiwane: maseczki ochronne i płyny dezynfekcyjne. W okresie od marca do końca
maja br. sprzedaliśmy w sumie ponad 34 tysiące maseczek i ok. 3 tysiące sztuk płynów
antybakteryjnych – mówi Dariusz Materek, rzecznik prasowy Kolportera.


W tym samym okresie klienci saloników kupowali również chętnie prasę – m.in. tygodniki
i czasopisma dla dzieci, a także nowoczesne produkty dla palaczy – podgrzewacze
tytoniu, aerozole nikotynowe itp. Powodzeniem cieszyły się także różnego rodzaju leki
bez recepty. Zdecydowanie słabiej niż w poprzednich miesiącach sprzedawały się
natomiast np. bilety komunikacji miejskiej. To efekt znacznego ograniczenia w
przemieszczaniu się.


Klienci saloników Kolportera chętnie sięgali natomiast po książki – w ciągu minionych 3
miesięcy kupili ich w sumie blisko 80 tysięcy egzemplarzy. Absolutnym hitem okazały się
powieści Blanki Lipińskiej. Trzema najczęściej kupowanymi książkami były: „Kolejne 365
dni”, „Ten dzień” i „365 dni” tej właśnie autorki. Kolejne miejsca na liście książkowych
hitów czasu pandemii zajęły kryminały Remigiusza Mroza (m.in. „Głos z zaświatów”,
„Immunitet”, „Inwigilacja”, „Zaginięcie”) oraz „Byłam arabską stewardesą” Marcina
Margielewskiego, „Jestem nieletnią żoną” Laily Shukri i „Chłopiec z listy Schindlera”
Leona Leysona.


– Szczególne słowa uznania należą się naszym ajentom prowadzącym saloniki, a także
osobom, które zatrudniają jako sprzedawców. To dzięki nim klienci mieli zapewniony
normalny dostęp do prasy, książek i wszystkich poszukiwanych produktów – dodaje
Dariusz Materek.

wróć